Jestem Kobietą... zamaskowaną.

Nie lubię nosić maseczki. Duszę się. Za pierwszym razem, gdy pokonałam pełen odcinek od sklepu po drugiej stronie dworca, do ośrodka – a mamy pod górkę 😉 – oczy mało co nie wyskoczyły z orbit. Brakowało mi powietrza!
Nachuchałam w tę maseczkę tak, że tam już zapewne powstały nowe światy pełne różnorakich żyjątek, może i wirusów?
Nie czuję, by to „podduszanie” służyło mojej naturalnej odporności...

 

Ograniczam wyjścia z domu, bo jeśli już muszę tracić oddech, to wolę dusić się w mieszkaniu, bez maseczki na twarzy. Robię tak, choć wiem, że w ten sposób rezygnuję z czegoś, co wspiera moje zdrowie i odporność. Potrzebuję oddechu świeżym, słonecznym powietrzem, by czuć się zdrowo i być jak najlepiej przygotowaną w układzie odpornościowym na ewentualne spotkanie z wirusem.

Gdzie jest moja granica w tym rezygnowaniu ze swojego?
Z czego to płynie?

 

 

Maskuję się, bo nie mam odwagi przyznać się do… strachu.

Boję się kary. Mogę dostać mandat, choćbym nie stwarzała w danym momencie nikomu zagrożenia. Kara bez odniesienia do sytuacji, ale taka dla zasady – „bo takie są zalecenia”. Nie mam nadmiaru pieniędzy, więc widmo mandatu studzi moje rewolucyjne zapędy. Zakładam maseczkę.

 

Boję się konfliktu. Gdyby tak podrążyć temat, to w zasadzie może i nie o mandat chodzi. Unikam potencjalnej dyskusji z policjantami, przy ewentualnym zatrzymaniu. Wiecie – wyłazi ze mnie konformizm i tchórz. Na WhatsApp dzielnie wyczytuję wszelkie informacje o tym, co powiedzieć, na jakie paragrafy się powołać, czym się nie dać zastraszyć, jak uzasadnić odmowę przyjęcia mandatu i zasadność spacerowania po mieście. W granicach swojego mieszkania jestem dzielna i rewolucyjnie nastawiona do obecnej sytuacji. Na zewnątrz – chodzę zamaskowana, by nie pokazać swoich poglądów i przedstawiać swoich argumentów „przeciwko stanowisku władzy”– a przecież chodzi mi o wolność wyboru, własne zdrowie i budowanie odporności!

 

W ciele czuję, że na realne „starcie” z policją w terenie – nie mam odwagi. Tłumaczę sobie to niepotrzebną brawurą, prowokowaniem, rozsądkiem. Ale nazwijmy rzeczy po imieniu: unikam takiej sytuacji, unikam konfliktu. Jestem podszyta strachem przed władzą…

 

Ze strachu przed władzą władzy rezygnuję ze spaceru, którego potrzebuję. Rezygnuję z wolności wyboru, na rzecz posłuszeństwa. W końcu… jakoś to przeżyję, prawda? Z czasem do wszystkiego można się przyzwyczaić…

A może i Ty maskujesz się, by mieć - może i zniewolony, ale stosunkowo komfortowy „święty spokój”?

 

Władza - ma władzę. Dla mnie póki co „mieć władzę” to MAGICZNE SŁOWO. Magiczne słowo nie jest neutralne. Wywołuje rekcje w ciele, jest zapakowane tym, co jeszcze nieprzepracowane. Odpala mi w tym słowie: dominacja, narzucenie woli, ubezwłasnowolnienie, łamanie człowieka. „Będzie tak jak tego chcemy. Czemu? Bo tak chcemy i… możemy to zrobić!” Bez dyskusji, bez innych punktów widzenia, pod groźbą kary. Maskuję się ze strachu przed narzuceniem mi rozwiązań, które odbiorą mi wolność i odpowiedzialność za siebie.

 

Wiesz, co mi to przypomina?

 

Relacje Rodzic – Dziecko. Dodam: despotyczny rodzic. Ten co ma władzę absolutną i jej używa. Kiedy pracuję podczas sesji czy warsztatu, taka dynamika pokazuje się między innymi w kontekście przekonań o „nieograniczonej władzy ojcowskiej ”. Ojciec – Pan i Władca, Pan Życia i Śmierci. Taki ojciec mógł nawet zabić własne dziecko, bo go nie zaakceptował lub potomek wymykał się we własne życie odbiegające od ojcowskich planów. W historii ludzkości tworzono tak prawo, więc zjawisko to musiało być obecne w wielu rodzinach. Popatrzmy dalej – Bóg Ojciec. Srogi, nieustannie obserwujący, by wypatrzyć najmniejszy nawet błąd człowieczy. A kiedy wypatrzy - z lubością karzący. Bóg, którym straszono…

 

Czy mogło to wszystko ominąć mój Ród? Raczej nie, skoro jestem właśnie zamaskowana i boję się radykalizmu tych, którzy „mają władzę”. Mam ten radykalizm w sobie. Dziś u wielu osób zagubiła się pamięć o OJCOSTWIE, takim jakim ono jest w istocie.

 

A aspekty OJCOSTWA widzę jako naturalną

🌸 lojalność wobec swoich

🌸 ochronę tych, którzy są zależni, słabsi, niepełnosprawni

🌸 współpraca tych „na górze” z tymi „na dole” na rzecz wspólnego dobrostanu

🌸 idee i prawo bliskie życia, wspierające przedsiębiorczość i własną odpowiedzialność za rodzinę

🌸 uprawianie ziemi tak, by rodziła zdrowo i była żyzna,

🌸 hodowanie roślin i zwierząt, tak, by jedzenie nas budowało,

🌸 uczenie tak, by wiedza nas wzmacniała i przygotowywała do życia

🌸 wprowadzanie takich rozwiązań w przemyśle i produkcji, by powietrze mogło być czyste.

 

My dzisiaj tak bardzo potrzebujemy powrotu do OJCOWSKICH aspektów zagrzebanych pod wyobrażeniami i międzypokoleniowymi traumami.
Osobiście możesz nosić na sercu niezagojoną ranę z relacji z własnym ojcem, który narzucał Ci swoje racje i pacyfikował Twoje uczucia i samodzielne postrzeganie świata.

Ile tego jest jeszcze w nas, Polakach, nieprzepracowanego, widać choćby po jakości polityki, i sposobu wdrażania zaleceń naszego rządu. Pod groźbą kary, jakby nie można było przez wsparcie społeczeństwa. Nie chcę bezrefleksyjnie poddawać się zaleceniom polityków. Nie chcę, by strach z dzieciństwa czy wcześniejszych pokoleń, ograniczał również i moje obecne życie.
Przecież nie o to chodzi!

 

Tym wpisem, na swoim przykładzie, pokazałam Ci jak identyfikuję dla siebie miejsca do pracy własnej lub poprzez sesję indywidualną (tak, tak! Ja też korzystam z sesji indywidualnych – nie wszystkie trudności udaje się przepracować samodzielnie).

 

Będę patrzeć na OJCOWSKIE, będę pracować nad uznaniem wszystkich ojców – tych znanych i nieznanych w opowieściach rodzinnych, tych uznanych za godnych miana ojca i tych wzgardzonych. Tych budzących strach i czułych. Nad relacjami ojciec – córka czy ojciec – syn. Nad relacjami kobieta – mężczyzna, gdy z pary stają się rodzicami.

Chcę odkrywać na nowo OJCOSTWO i uczyć się zaufania do Męskiego. Chcę dosłownie i mentalnie – złapać ODDECH pełną piersią. Chcę pokazać twarz – bez strachu i mas(ecz)ki.

 

Małgorzata IRI Jakubowska
Ustawienia Systemowe - Życie po traumie
JESTEM KOBIETĄ

Please reload

Małgorzata-20_ja-odkryta_by-Aya-Aga-Gonc
on-line lub spotkanie
Gdynia
Gdańsk
Bielsko-Biała
+48 607 700 712
Małgorzata-08_ja-odkryta_by-Aya-Aga-Gonc
WARSZTATY 
WIECZORNE
CZWARTEK
godziny 18-21.00
Gdańsk
+48 607 700 712
Małgorzata-29_ja-odkryta_by-Aya-Aga-Gonc
WARSZTATY 
GRUPOWE
Ustawienia Systemowe
Życie po traumie
+48 607 700 712
KONTAKT i ZAPISY

Małgorzata IRI Jakubowska

Telefon: +48 781 126 388

​Email: irijakubowska@madaryam.pl

Pracuję w MADARY AM Adam Muzyka

  • Facebook - Black Circle
  • YouTube - Black Circle
  • Google+ - Black Circle
  • Instagram - Black Circle
  • Pinterest - Black Circle

© 2017 by Małgorzata IRI Jakubowska USTAWIENIA SYSTEMOWE. Proudly created with Wix.com

This site was designed with the
.com
website builder. Create your website today.
Start Now